Pokazywanie postów oznaczonych etykietą magia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą magia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 stycznia 2014

"Mroczny sekret", Libba Bray



Zabierz nas tam!




Tytuł: Magiczny krąg (t.1)
Autor: Libba Bray
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie (Grupa Wydawnicza Publicat)
Ilość stron: 360

Gemma Doyle to z pochodzenia angielska panna, obecnie mieszkająca z rodzicami w Indiach. Od dawna marzy jej się przeprowadzka do Anglii, którą zna tylko z listów babki. I wreszcie trafia tam, do elitarnej szkoły dla dziewcząt Spence, w której ma uczyć się manier. Ale nie wszystko jest tak jak chciała: do Brytanii przyjeżdża nie dlatego że chce, lecz przez dramat rodzinny, jaki spotkał ją w Indiach. W szkole poznaje dziewczęta, które mają do zaoferowania jej wiele: sławę, popularność... Ale ona ma coś więcej. Gemma odkrywa, że posiada nadprzyrodzone zdolności, a także, że należy do tajnego stowarzyszenia Zakonu. Musi tylko uwierzyć w to, co zgotował dla niej los... I koniecznie dowiedzieć się, kim jest tajemniczy chłopak, który przejechał za nią tyle kilometrów...

LIBBA BRAY urodziła się w 1964 r. w Teksasie, ukończyła teatrologię na University of Texas. od 26. roku życia mieszka na Brooklynie w Nowym Jorku wraz z mężem i synem.
Jako 18-letnia dziewczyna przeżyła bardzo poważny wypadek samochodowy, po którym poddała się 13 operacjom rekonstrukcyjnym twarzy. Napisała pięć i pół sztuki, kilka opowiadań oraz esejów, a także wiele rzeczy, które według jej własnych słów „nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego”.
Światowy rozgłos przyniósł jej Mroczny sekret, jej debiut literacki. Powieść ta rozpoczyna trylogię „Magiczny Krąg”, w której skład wchodzą ponadto Zbuntowane anioły i The Sweet Far Thing.
Obecnie autorka pracuje nad powieścią Going Bovine. (wikipedia)

Na Mroczny sekret trafiłam całkiem przypadkiem, przeszukując stronę w poszukiwaniu ciekawej książki. Nie uważam aby okładka była jakoś niezwykle interesująca, ale tak się stało, że zwróciłam na nią uwagę. "Mroczny" w tytule, i sukienka przywodząca mi na myśl XIX wiek podziałały, i tak oto googlowałam już w poszukiwaniu opinii. I znalazłam: wiele pozytywnych opinii. Więc dlaczego nie? Faktem jest że obiecałam sobie, że żadnych serii zanim nie ukończę tych już rozpoczętych, ale kto żyje w nałogu, ten wie: skusiłam się(przecież to tylko 3 książki!). W ten oto sposób dzieło Libby Bray trafiło w moje łapki. A jak mi się to spotkanie podobało? Zobaczcie...

Szesnastoletnia Gemma to osoba z którą łatwo można się utożsamić. Nudząca mamie dziewczyna, która marzy o wielkim świecie, o jakiejkolwiek zmianie. Wydawało by się, że to nie jest żadne nadzwyczajne życzenie. Ale tak naprawdę jest to coś za co oddałaby wszystko. I wreszcie trafia w swoje wymarzone miejsce, tyle że tym razem wcale nie chce tam być. Szkoła Spence okazuje się wielkim gmaszyskiem, o surowej zabudowie, wielu pokojach, rozciągających się błoniach, a w około - dzikim lasem, gdzie mieszkają Cyganie. Poznaje tam najróżniejsze dziewczęta: Felicity, przywódczynię grupy, ładną córkę admirała, Poppy, ślicznotkę której przeznaczeniem jest wyjść za dużo starszego biznesmena, Ann, cichą współlokatorkę, nie do końca piękną, i bez pewności siebie. Oczywiście Ann nie należy do elitarnej grupy, za to należą do niej inne, wredne dziewczyny. Ale pewnego dnia wszystko się zmienia, i to Gemma oraz Ann zajmują miejsce innych dziewczyn, przy boku Felicity i Poppy. Tak powstaje ich tajne ugrupowanie. Dziewczyny nocą wymykają się do jaskini w lesie aby odprawiać swoje tajemne rytuały, pić whisky, i czytać tajemny dziennik Mary Dowd. odkrywają magię, i odtąd stają się paniami Spence. Ale czy na pewno?

Mroczny sekret jest naprawdę mroczny. I naprawdę jest sekretem. To znaczy, że autorka ciekawie buduje fabułę, nie wyjawiając wszystkich tajemnic od razu. Dzięki temu, książka zyskuje wiele, między innymi ów mroczny sekret. Akcja również toczy się w miejscu sprzyjającym tego typu przygodom. Bo gdzie dziewczęta miałyby przebywać, jeśli nie w tajemniczym gmaszysku z kilkoma piętrami, ogromną ilością pokojów, lasem w około?

Ciekawą postacią jest także Karik, osoba, którą Gemma odwiedza w snach, i... całuje. Coś, co może ale nie musi połączyć tych dwoje... Czy Gemmie uda się zwrócić na siebie jego uwagę? Sami zobaczcie!

W paru zdaniach: Mroczny sekret to powieść która na pewno zachęciła mnie do kolejnych części. Przemawia przez nią tajemnica, czyli coś, co totalnie podkręca atmosferę. Nie nudziłam się na przydługich opisach bo ich nie była. Za to powieść jest dynamiczna, czyli taka jak być powinna! Gorąco polecam!

Za możliwość odwiedzin dystyngowanych dziewcząt z epoki wiktoriańskiej, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu!



poniedziałek, 26 listopada 2012

"Drżenie", "Niepokój", "Ukojenie", Maggie Stiefvater


Tytuł: Drżenie
Autor: Maggie Stiefvater
Wydawnictwo: Wilga
Ilość stron: 459
Dziś zaczniemy trochę inaczej. Jako że nie wyobrażałam sobie oddzielnego zrecenzowania poszczególnych części trylogii, zdecydowałam się na recenzję łączoną. Mam nadzieję że pomysł wypali i wam również się spodoba :)

Po pierwsze więc, o czym będę opowiadać? Ano o pewnej dziewczynie, i pewnym chłopcu. O dziewczynie która jeszcze się nie przemieniła, i o chłopcu który ma już to za sobą. O miłości która ich połączyła, i o tym, jak nasi kochani rodzice mogą nam dopiec. O tym jak młodzi ludzie są nierozumiani we współczesnym świecie, i o ich stricte życiowych problemach. 

Marcy Falls. Małe miasteczko i pewna dziewczyna. Nasza historia rozpoczyna się w momencie gdy pewien chłopak z miejscowego liceum zostaje zagryziony przez wilki. Wtedy to też poznajemy Grace - miłą, uczynną, sumienną dziewczynę, która też kiedyś została ugryziona. Do naszego życia zawita też jej uroczy Wilk. Ten Wilk, który ma swoje życie, i osobowość, i piękne, żółte oczy. 


 
Tytuł: Niepokój (t.2)
Autor: Maggie Stiefvater
Wydawnictwo: Wilga
Ilość stron: 432
Nie chciałabym wam za dużo zdradzać, a recenzując trzy części naraz jest to naprawdę trudne. Nie mogłam jednak ich rozdzielić, gdyż przeczytałam je zbyt szybko, ażeby móc do końca rozróżniać co w której z nich się działo. Mogę jednak przyznać, że wszystko to co w powieściach zostało zawarte, jest mistrzostwem
Nie wiem czy wiecie o czym mówię, ale niektóre książki nie są zwykłe, lecz mają pewien klimat. I ta taki ma. To mieszanka tajemniczości, pewnego niedowierzania, i czające się gdzieś za rogiem, wszechobecne uczucie. Uczucie miłości, może zakochania... Dwóch dorosłych choć młodych ludzi. 
Przez wszystkie części, towarzyszymy im w ich życiu, spotykamy się z problemami. Poznajemy wielu ludzi; obserwujemy ich zachowania, zmiany, wpływ na głównych bohaterów, i odwrotnie.

Muszę powiedzieć, że o trylogii autorstwa pani Stiefvater słyszałam już dawno, ale dopiero niedawno nadarzyła się okazja żeby się z nią zapoznać. I szczerze mówiąc, ani prze chwilę nie żałowałam tego, że po nią sięgnęłam. 
Tytuł: Ukojenie (t.3)
Autor: Maggie Stiefvater
Wydawnictwo: Wilga
Ilość stron: 518
Ta seria tak bardzo oddziaływała na moje zmysły, że raz miałam ochotę rzucić nią o ścianę, a innym razem zaspałam, bo czytałam do późna. Były też łzy, wzruszenie, strach. Osobiście, uwielbiam kiedy książka jest tak uczuciowa. Dlatego też oceniam to na plus.


I na koniec, przyznaję: nie było rzeczy, która by mi się nie spodobała. Bo zarówno fabuła, jak i styl pisarki, liczne środki stylistyczne które wprowadziła, to wszystko było świetnie połączone.

Dlatego też polecam wszystkim, wszystkim, wszystkim. Tym, którzy mają ochotę poczytać coś lekkiego, i tym, którzy lubią się wciągnąć. Jednym zdaniem: wszystkim tym, dla których nastoletnia, a zarazem tak dojrzała miłość nie jest przereklamowanym banałem. :)

9/10
 


Przepraszam też, że nie było mnie na waszych blogach, jak i na moim. Miałam pewne problemy, ale zamierzam to nadrobić. Do następnej recenzji! :)

     

wtorek, 6 listopada 2012

"Niebezpieczna rozgrywka", Keri Arthur



Nie pogrywaj ze mną...wrr


Tytuł: Niebezpieczna rozgrywka (t.4)
Autor: Keri Arthur
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
Ilość stron: 408


Riley Jenson. Od niedawna (wreszcie) Strażnik w Departamencie Innych Ras. Jak zwykle, bardzo energetyczna i seksowna kobieta, odwiedza kluby, w których szuka niecodziennych wrażeń. Ale gdy nie może dostać się do jednego z nich... Wcale nie rezygnuje! Wręcz przeciwnie: zaczyna pojmować sens całej sprawy jaką prowadzi, i tego kto rządzi całym interesem. Pakując się w niemałe kłopoty, stara się rozwikłać zagadkę i powstrzymać serię morderstw w Melbourne. Jak poradzi sobie, zważając na jej rozterki uczuciowe? No cóż, przekonajcie się...


Długo czekałam na tą część. Czekałam z niecierpliwością. Jutro wychodzi, tak, tak, kupię. Jednak pomyłka, nie jutro. Zmiana terminu. Brak książki w księgarni... I wiele innych. Ale wreszcie ją dorwałam. Stoi u mnie na półce, i mogę cieszyć nią moje oczęta. Podziwiam, oglądam, wycieram z gromadzącego się kurzu... Naprawdę przywiązałam się już do tego cyklu; to czwarta część, i choć nie mam zielonego pojęcia kiedy wychodzi następna część, już się nie mogę doczekać! ;) Ale mówmy o części czwartej...

Pani Arhur nie zaskoczyła. Znaczy się, zaskoczyła, normalka, ale nie tym że jej książka jest świetna! Bo ja ta, szczerze mówiąc, czuję się już przyzwyczajona do dobrego stylu autorki! Tak, tak, to naprawdę możliwe. A co takiego znajduje się w jej twórczości?

Osobiście zainteresowałam się cyklem Zew Nocy, po tym jak przeczytałam kilka sprzecznych recenzji i opinii. Świetna, wciągająca - pisaliście. Żenada, sam seks - twierdzili inni. A ja za to przyznam, że obydwoje mają trochę racji. Jednak skłaniam się do opinii pierwszej. Czemu? A to temu, iż próbuję wytłumaczyć wszystkim, którzy dziwią się, "jak to możesz czytać!" że bez seksu by się nie dało. Bowiem główna bohaterka jest wilkołakiem a pożywką dla nich jest seks! To tak jak dla wampirów krew, a ich uwielbiają przecież miliony czytelników na całym świecie ;)
Znaczy się, sprostuję: Riley jest dhampirem. Pół wilkołakiem, pół wampirem, z nadal rozwijającymi się zdolnościami paranormalnymi. Wszystko przez to, że jej byli kochankowie, starali się ją zapłodnić - i nie wahali się przed niczym, nawet wstrzykiwaniem różnych substancji do jej organizmu. Tak więc, poprzez tak ściśle zbudowaną fabułę, autorka wprowadziła nowe rzeczy do powieści. Bowiem w tej części spotykamy Riley, która narzeka na swoją stale powiększającą się moc. A to dlatego, że może być to dla niej szkodliwe. Jednakże nasza bohaterka nie jest głupia, wręcz przeciwnie. Dopóki lek nie wyrządził jej żadnej krzywdy, stara się korzystać z darów jakie los ją obdarował. W związku z tym, wreszcie zostaje Strażnikiem. I tu zaczynają się schody... Riley jest w jeszcze większym niebezpieczeństwie, choć wydaje się tego nie zauważać. Czytelnik natomiast i owszem: serce bije mocniej, i nie możemy się doczekać, żeby dowiedzieć się, cóż takiego się stanie.

Ciekawie rozwinięty w tej części został również wątek miłosny. Szczerze mówiąc, muszę przyznać że to, co zrobiła Riley, co zrobił Quinn, było totalnym zaskoczeniem! Ale mówi się trudno i żyje się dalej! :) Natomiast drugi facet Riley, pokazał przed nami swoje dobre strony: opiekuńczość, bliskość, miłość. Czy nie tego nam potrzeba do szczęścia?

Wcale nie ukrywam, że ta część bardzo mi się podobała. Może nie tak jak poprzednie, ale nie mogę narzekać na nic! :) Pozostaje mi więc czekać tylko na następną część. :)
Niebezpieczną Rozgrywkę serdecznie polecam wszystkim którzy lubią poczytać coś niebanalnego, wciągającego, ciekawego, i co jest nagięciem rzeczywistości - czyli literaturą paranormalną.

8/10

sobota, 27 października 2012

"Zwiadowcy. Księga piąta. Czarnoksiężnik z Północy", John Flanagan



A teraz na swoim



Tytuł: Zwiadowcy. Księga piąta. Czarnoksiężnik z Północy (t.5)
Autor: John Flanagan
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 382


Wreszcie Will został doceniony. Wstąpił w szeregi Korpusu Zwiadowców, został pełnomocnym Zwiadowcą, oraz własne lenno którym miał się zajmować. Spokojny rytm życia w lennie Seacliff zostaje przerwany gdy odwiedza je wysłanniczka Służb Dyplomatycznych, szczera i oddana przyjaciółka Willa, Alyss. Nie pojawia się jednak bez powodu - przywozi ze sobą cenne informacje, które zmuszają młodego Zwiadowcę do wyjazdu. Will kolejny raz bierze udział w niebezpiecznej misji, a życie nie tylko jego jest zagrożone. Pośród wielu tajemnic do odkrycia, jedna jest największa: kto jest tajemniczym czarnoksiężnikiem, i dlaczego do diaska otruł pana zamku Norgate? 

„Po moim zniknięciu miejscowi dodali dwa do dwóch. Wyszło im siedem.” 

Od naszego ostatniego spotkania z Willem minęło już kilka lat. Dokładnie pięć. Will tego czasu nie marnował. Został Zwiadowcą z prawdziwego zdarzenia; dokończył szkolenie u Halta, swojego nauczyciela i jednocześnie bardzo mu bliskiego człowieka; dostał nawet własne lenno, i w chwili przybycia do Seacliff nasza już piąta przygoda z Willem się rozpoczyna. 
Mimo swojego młodego wieku, i młodo wyglądającej twarzy oraz postury, Will zostaje dobrze przyjęty przez rządzących Seacliff. Nieco później, dzięki swojemu sprytowi, przebiegłości, ale także niemałym doświadczeniu, Will ratuje lenno z opresji. I choć to tutaj miałam okazję na dalszy ciąg historii, akcja zostaje przeniesiona w inne miejsce. Niebezpieczniejsze. 


To już nasze piąte spotkanie z przygodami Willa. Kończąc tą część, byłam przekonana - i nadal jestem, ściśle rzecz ujmując - że sięgnę po następne. Czemu? To proste. Powieści o Zwiadowcach zawierają w sobie coś takiego, czego życzyłabym sobie, aby każda czytana książka przeze mnie to miała. Zwiadowcy bowiem wciągają, nęcą i kuszą. Aura i tajemnice otaczające elitarny korpus stale wzmagają moją ciekawość. Chcę wiedzieć coraz więcej, czytać coraz więcej i umieć coraz więcej. Chcę więcej przygód z Willem, chcę więcej informacji o Halcie, chcę się dowiedzieć jak potoczy się wątek miłosny... Dowiaduję się, a jednocześnie mi mało, i mało. A autor - John Flanagan - wcale nie pomaga mi w zaspokojeniu swojej ciekawości! On ją podsyca! Gdybym nie lubiła tego pisarza tak bardzo, mogłabym rzec iż jest podłym draniem. Ale pod tym względem każdy autor jest bezwzględny. I za co my ich tak kochamy się pytam? :)

Wspomniałam o magicznej aurze i tajemnicach. Wspomniałam o ciekawości. Nie wspomniałam za to o tym, jak łączą się te wszystkie, oraz wiele innych elementów w spójną całość. Otóż to nic nadzwyczajnego. Połączenie świetnej fabuły, wielu zwrotów akcji, i tajemnic które ciekawią czytelnika. 
W rzeczy samej, fabuła nie jest banalna. Wręcz przeciwnie. Jak wspomniałam, gratką dla czytelnika są tajemnice i zagadki. To coś w rodzaju odgadywanki - pierwsza na to wpadnę ja, czy bohater książki? Trofea trafiają do obu stron. 

Mam nadzieję, że trochę was zachęciłam. Mimo że ogromnie polecam tą część, nadal zostaję przy twierdzeniu że pierwsza część była najlepsza. I właśnie od niej polecam zaczęcie cyklu - inaczej nie ma to zbyt wielkiego sensu. Tak więc jeszcze raz: polecam, polecam, polecam! 

„O wiele łatwiej [jest] wyleczyć zranione ciało niż cierpiąca duszę.”

9/10

  1. Ruiny Gorlanu
  2. Płonący most
  3. Ziemia skuta lodem
  4. Bitwa o Skandię
  5. Czarnoksiężnik z Północy
  6. Oblężenie Macindaw
  7. Okup za Eraka
  8. Królowie Conmelu
  9. Halt w niebezpieczeństwie
  10. Cesarz Nihon-Ja
  11. Zaginione historie

poniedziałek, 15 października 2012

"Zwiadowcy. Księga czwarta. Bitwa o Skandię.", John Flanagan




Przyjaciół poznaje się w biedzie





Tytuł: Zwiadowcy. Księga czwarta. Bitwa o Skandię (t.4)
Autor: John Flanagan
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron:384


Odkąd Evanlyn uciekła przed ogromnymi Skandianami, zabierając ze sobą Willa wgłąb lasu, minęło już trochę czasu. Na polance gdzie stała ich chatka śnieg zaczął już się topić; Słońce coraz częściej wychylało się z za chmur, ciesząc i jednocześnie martwiąc młodą księżniczkę. Poczekać czy uciekać? Co począć?
Problem rozwiązuje się sam: dziewczyna znika. Młody uczeń zwiadowcy zostaje postawiony pod ścianą, nie mając wyboru. Za wszelką cenę musi odnaleźć dziewczynę i uratować ją z rąk porywaczy. Tylko jak pokonać sześciu temudżeińskich wojowników? Z pomocą jednak przychodzą Willowi jak zwykle przyjaciele, na których może liczyć w tak trudnych chwilach. Jednak mimo uciechy, że ma ze sobą kogoś bliskiego swemu sercu, okazuje się że powinien mieć większe zmartwienia.. Oto kilkutysięczna armia zamierza napaść na Skandię. Jak zachowa się nieprzyjaciel względem Arlueńczyków, i czy zjednoczy się z nimi aby móc stawić czoło potężnej armii temudżeińskich jeźdźców? Czy przyjaźń skandyjsko-arlueńska jest jednak możliwa? Aby dowiedzieć się tego wszystkiego, zajrzyjcie do tomu czwartego, wspaniałej serii o przygodach pewnego roztropnego, młodego zwiadowcy. :)

Czy znana jest wam seria Zwiadowcy?

  • Tak? Mam nadzieję że się podoba równie mocno jak mi :) 
  • Nie? Na co czekacie? :) Zabierać się prędko! :)

Zakładając że choć trochę słyszeliście o serii Zwiadowcy, opisałam wam powyżej to, co uznałam za potrzebne informacje. Dla niektórych będą tylko przypomnieniem, innych mam nadzieję zachęcą. Tak czy inaczej, otwarcie mówię: Zwiadowcy jak zwykle mistrzem!

Zastanawiam się, co jest w nich takiego, że przyciągają mnie jak magnes. Lecz nadal nie wiem. Może to sprawka świetnie wykrojonej fabuły? Ciągłego napięcia, wielu zmartwień, ulg, pociech? Lub wykreowanych bohaterów? Ich skrajnych charakterów - od uczuciowej Evanlyn i mężnego, nieco prostackiego Horace'a, poprzez Willa - ciekawego świata, inteligentnego i skrytego chłopca, ucznia Zwiadowcy, do Halta - srogiego nauczyciela, mającego jednocześnie dobre serce, wielką duszę i ogromne doświadczenie? Wreszcie - może to za sprawą zastosowanych środków? Dużej ilości zwrotów akcji, wartkich chwil? 
Chyba wszystko to składa się na sukces, o jakim inni mogliby tylko pomarzyć, a John Flanagan go osiągnął. 


Znów też, czytając Zwiadowców, możemy obserwować jak zmieniają się nasi bohaterowie. Autor kontynuuje proces dorastania, dojrzewania młodych bohaterów, ale też zarazem stara się pokazywać, że dorośli ludzie też się starzeją. Dlatego też uważam, że ta książka nie jest tylko głupią opowieścią fantasy, lecz zawiera jakieś prawdy, motta czy przesłania. 

W związku z powyższym, uważam że naprawdę jest godna polecenia. Nadaje się nie tylko dla dzieci i młodzieży, ale też dla troszkę doroślejszych, aczkolwiek lubiących historie z przesłaniem.
Polecam gorąco wszystkim! :)

  1. Ruiny Gorlanu
  2. Płonący most
  3. Ziemia skuta lodem
  4. Bitwa o Skandię
  5. Czarnoksiężnik z Północy
  6. Oblężenie Macindaw
  7. Okup za Eraka
  8. Królowie Conmelu
  9. Halt w niebezpieczeństwie
  10. Cesarz Nihon-Ja
  11. Zaginione historie

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

"Całując grzech", Keri Arthur



Tylko nie wpakuj się w kłopoty

Tytuł: Całując grzech (t.2)
Autor: Keri Arthur
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
Ilość stron: 429


To nie przypadek, że Riley Jenson, pół wampir pół wilkołak budzi się naga w nieznanym dla siebie miejscu, i nie pamięta jak tu się znalazła, ani po co. Ostatni tydzień też jakoś wyleciał jej z głowy... I w końcu dlaczego zamiast budynków są atrapy, a w stajni przetrzymywany jest najseksowniejszy ogier jakiego kiedykolwiek widziała? Mimo że nadal nie jest Strażnikiem, Departament wciągnął ją w śledztwo, a ona wpadła w nie jak śliwka w kompot. Bo Riley się nie poddaje, musi go zabić.

„Ja i powodzenie znamy się tylko z widzenia.”

Poprzednią część, Wschodzący księżyc recenzowałam stosunkowo niedawno. Jednak prawie od razu zabrałam się za Całując grzech, bowiem wprost nie mogłam się doczekać. Czy słuszne było moje zniecierpliwienie? Jak najbardziej!
Druga część serii Zew Nocy, jest dużo lepsza niż jej poprzedniczka. Dodatkowo i spojrzenie mam nie te, bo do pewnych kwestii się już przyzwyczaiłam. Jak na przykład do seksu w książce. To po prostu wilcza natura głównej bohaterki, i dawno się już z tym pogodziłam. Także za to, na pewno nie będzie minusa. 
Ciekawsza jest też fabuła - zdecydowanie mocniej wciągająca niż poprzednia. Więcej się dzieje, i więcej zwrotów akcji. Do akcji wkraczają też nowe osoby, aby na pewno nie było nam nudno. I tu także następuje kolejny plus, bo oprócz osób, poznajemy też nowe stwory. Muszę przyznać że autorka ma bujną wyobraźnię, nie ma co ;) 

Lubię książki, które czyta się z zapartym tchem. Lubię też takie, które po prostu są miłą lekturą. I wreszcie - lubię takie, które są połączeniem obydwu tych cech. Ta jest. Jest lekka, pisana prostym językiem, ale nie prostackim, miło się ją czyta. Na pewno znacie takie książki. Z drugiej strony, ma wciągającą fabułę, i wprost nie mogę się od niej oderwać. Takie też znacie. A ich połączenie? Skutkuje oto tą książką. 
Ciekawą sprawą są też bohaterowie. Różni jak dzień, i noc. Koniokształtny, wampir i wilkołak, to zabiegający o względy Riley mężczyźni, którzy mają dość ostre charaktery. I sama Riley - ostra, ale przy tym kobieca, i wymagająca. Całując grzech to istna mieszanka temperamentu. 

Podsumowując: książkę polecam wszystkim miłośnikom paranormalu, oraz tym, którym podobała się część pierwsza! :)

„Piękno to kwestia gustu. Nie zawsze widać je na pierwszy rzut oka.” 
9/10

niedziela, 29 lipca 2012

"Wschodzący księżyc", Keri Arthur





Daj się porwać przygodzie


Tytuł: Wschodzący księżyc (t.1)
Autor: Keri Arthur
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
Ilość stron: 438



Riley Janson - kobieta pracująca, odważna i tchórzliwa, seksowna i pociągająca, na co dzień pracująca w Departamencie Innych Ras. Niezwykłe połączenie wilka i wampira czyni ją pożądaną przez wielu mężczyzn... Właśnie to staje się dla niej zgubne - walczy o przetrwanie, miłość i prawdę, a ceną walki jest życie. Podczas gdy musi ratować brata Rhoana, jej życie wywraca się do góry nogami. Mając nadzieję, że seksowna kobieta-wilk-wampir poradzi sobie z trudną sytuacją, zabrałam się za książkę...

"Poleżałam jeszcze chwilę na słońcu, a potem uznałam, iż najwyższy czas się  ruszyć, zanim obrosną mnie chwasty."

Seria Keri Arthur, Zew Nocy, jest jedną z lepiej znanych serii paranormalnych. Na wielu blogach i nie tylko, co jakiś czas pojawiają się recenzje którejś z części. Są to zazwyczaj opinie pochlebne, także mając to na uwadze, skompletowałam trzy części i zabrałam się za czytanie... Pierwsze wrażenie?

Za dużo seksu. Tak, wiem, wielu z was to wypomina. Poza tym? Ciekawie prowadzona narracja, zero błędów, przemyślany styl. Potem nastąpił przełom. Zaczęłam zauważać, iż nie mogę patrzeć na tą książkę przez pryzmat seksualny, bowiem taka jest natura bohaterki. Mogłabym to robić, gdyby ta myślała tylko i wyłącznie o tym, cały czas. Ale tak nie jest. W pierwszym tomie, trafiamy po prostu na czas gorączki seksualnej jaka ogarnia Riley i inne wilkołaki, i niestety nic na to nie możemy poradzić. Zaakceptowałam książkę taką jaką jest, i dobrze, bo wreszcie mogłam ją "poczuć". 
Książka sama w sobie, ma wszystko, co mieć powinna. Nie brakuje tutaj miejsca na nic: są emocje - pozytywne i negatywne; są zwroty akcji, niespodziewane reakcje, i ty m podobne. Poza tym, styl autorki nie pozostawia wiele do życzenia. Bowiem miło się ją czyta, nie jest nużąca, natomiast ciekawa i wciągająca. Czytanie jej jest przyjemnością, pieszczotą dla mojego zmysłu czytelniczego. :)

Wschodzący Księżyc zdecydowanie polecam wszystkim "dojrzalszym", i tym którym podtekst seksualny książki nie będzie przeszkadzał. Jestem pewna, że miło spędzicie czas, i równie mocno jak ja, będziecie chcieli sięgnąć po następną część :)  Tak więc w tym miejscu, nie pozostaje mi nic innego jak napisanie: zabieeeerać się za nią, ale już! ;)

Chciałam wam też powiedzieć, że niezmiernie się cieszę, że napisanie recenzji na wyjeździe doszło do skutku - dzień brzydkiej pogody ( choć niecały) i odjazd części znajomych przyczynił się do tego w głównej mierze. Szkoda że taka krótka, ale niestety nic nie wpadło mi do głowy (ahh to słońce :D). 
Całusy! 

piątek, 6 lipca 2012

"Nieposkromiona", P.C. Cast, Kristin Cast






To się nie mogło zdarzyć!


Tytuł: Nieposkromiona (t.4)
Autor: P.C. Cast, Kristin Cast
Wydawnictwo: Książnica/Publicat
Ilość stron: 359




Pamiętacie te czasy, kiedy Zoey musiała wybierać między trzema chłopakami? Dawne dzieje. Teraz jest sama, a w jej szkole pojawia się nowy adept, równie przystojny co jej byli. Ma teraz coraz więcej problemów ze swoją nieumarłą koleżanką, która o zgrozo - ma inny tatuaż niż wszyscy. Wydawać może się że to błahe, jednak tanie nie jest bo przecież... nowy rodzaj wampira?!
Również bliscy odsuwają się od Zoey. Wydaje się, że już tylko sama bogini Nyks czuwa nad adeptką i jej małym, zagruzowanym świecie...

„Czasem chaos i miłość wydają się tym samym.”

Mam wrażenie, że wartość książek tej serii, waha się jak wskazówka na liczniku. Bowiem z tymi książkami to jest tak:
tom pierwszy - średnio
tom drugi - świetny, prawie dzieło
tom trzeci - mogło być lepiej
tom czwarty - prawie tak dobra jak tom drugi

Właśnie tak to się przedstawia w moim umyśle: dlatego nie wiem co sądzić o tej serii! Tom drugi należy do moich ulubionych książek, ale jego następca zdecydowanie nie. Tom czwarty jest nieco lepszym ale to nie jest jeszcze to, co w drugim. Dlatego wcale się nie dziwię że ta seria ma tylu zwolenników, jak i przeciwników. Ja raczej mam krótszą drogę do tych pierwszych, ale muszę przyznać: gdyby nie kłody kładzione przez autorki pod moje nogi, byłabym tam szybciej.

To, co uwielbiam w serii o Domu Nocy, to nieustające emocje, niespodziewane zwroty akcji i spontaniczne decyzje. Lubię nawet wątek miłosny, który jest o wiele lepszy odkąd Zoey zdecydowała się na jednego chłopaka, a nie trzech. Gratuluję, naprawdę. Już myślałam że ta sieczka nie skończy się nigdy.

Tom trzeci również był zaskoczeniem. Nowe istoty, nowi bohaterowie, nowe zagadki do rozwiązania. Gdy jest coś tajemniczego, książkę czyta się zdecydowanie lepiej. I tak właśnie z nią było. Nie mogłam się wprost doczekać, kiedy skończę, ażebym mogła się wreszcie dowiedzieć co i jak się skończy.
Tym samym muszę przyznać, że już nie mogę się doczekać gdy wypożyczę następny tom :) 


Komu polecam? Przede wszystkim tym, którzy wytrwali aż dotąd. Jeśli zirytował was tom poprzedni, z tym będzie wiele lepiej :) Natomiast całą serię polecam tym, którzy chcieliby w te jakże gorące wakacje, poczytać coś lekkiego - tak żeby nie wysilać się zbytnio :P

„-Nie możesz wykorzystać swojej umiejętności sterowania umysłem i zmusić jej, żeby przestała tak pajacować? (…)
- Niestety. Już próbowałam. W jej umyśle jest coś, przez co nie mogę się przebić.
- To moja nadzwyczajna inteligencja.
- Raczej impertynencja (…).
8.5/10

poniedziałek, 25 czerwca 2012

" Merlin. Księga 2. Siedem Pieśni. " T.A. Barron




Daj się oczarować






Tytuł: Merlin. Księga 2. Siedem pieśni
Autor: T.A. Barron
Wydawnictwo: G+J
Ilość stron: 432



Wyspa Fincayra, dokładnie nie wiadomo gdzie. Gdy jej mieszkańcy myślą, że nie ma już szans na uratowanie siebie, i tego pięknego miejsca, dociera tam Emrys, który jeszcze w części pierwszej (recenzja) przyjął imię Merlin. Emrys, czy Merlin jak kto woli, wznawia swoją przygodę z czytelnikiem po upływie kilku dni. Ale cóż to za przygoda...

Gdy zły władca, choć na chwilę zostaje ujarzmiony, mieszkańcy Fincayry starają się wykorzystać ten czas na odbudowę swej wyspy. I tak - odnawianie wyspy, za pomocą Harfy Kwitnienia, jednego ze Skarbów, przypadło Merlinowi - młodemu, aczkolwiek mądremu czarodziejowi. Jednakże każdy ma swoje słabości, nawet Merlin. Ku wzburzeniu innych, postanawia na niedługi czas zaniechać swoją misję, aby spełnić również własne pragnienia - sprowadzenie do mitycznej krainy swej Matki, jedynej, która potrafiłaby go zrozumieć w obecnej sytuacji. Niestety, nie wszystko poszło tak, jak powinno, w skutek czego Matka została otruta. I znów przed Merlinem niebezpieczna misja, i trudna decyzja. Aby zdobyć lekarstwo dla Matki - Elen o szafirowym spojrzeniu, musi odbyć straszliwą podróż do Zaświatów, miejsca w którym na pewno nie chciałbyś się znaleźć...

"Była bardzo daleko, za mgłą, za oceanem, za surowym wybrzeżem Gwynedd. Nie mogłem jej dotknąć. Nie mogłem zwrócić się do niej matko."

Merlin. Księga 2. Siedem Pieśni to według mnie, pozycja obowiązkowa, dla każdego miłośnika tego typu książek, czyli fantastyki, i to takiej "czystej". Choć klimatycznie jest bardzo podobna do swojej poprzedniczki, to muszę przyznać, że autor zaskoczył mnie dość nietuzinkową fabułą. Bo i po co rozdzielać się na elfy, krasnoludy, olbrzymy, jednorożce, feniksy i inne, magiczno-mityczne stworzenia, jeśli można połączyć je wszystkie ze sobą? To samo tyczy się tematyki - choć jest to istna fantastyka, zdecydowanie znajdziemy tu też inne elementy. Główny bohater jest trochę narcyzowaty, zadumany w sobie, zachłanny. Jednakże nikt nie jest perfekcyjny, ani święty. Nikt nie jest aż tak doszczętnie ślepy, aby nie widzieć, że postępuje źle. Merlin z czasem również dostrzega swoje wady, ale niekoniecznie za wszelką cenę próbuje je zneutralizować. Przeciwnie. Stara się z tym żyć, zmuszając innych, aby robili to samo. Dlatego też uważam, że dość dziwnym charakterem autor obdarzył Merlina, jednak trzeba mu pogratulować pomysłowości. 

Kolejny raz, niestety muszę "objechać" książkę, a raczej autora, za zbyt długie opisy. Ja rozumiem wszystko: cudowna, mityczna kraina, wiele nowych, nieznanych stworzeń, wielobarwne, egzotyczne rośliny, itd... Ale gdzieś musi być umiar. Niestety, w tej książce raczej go nie znajdziecie. Nad dialogami, które jak mniemam, większość z nas woli od przydługich opisów, też muszę ponarzekać. Czemu? Bo było ich zdecydowanie za mało! Autor niewątpliwie umie je tworzyć, za co wielkie oklaski ponieważ uważam, że dialogi to trudna sprawa, gdyż trzeba w klimat wpasować się tak, aby nie było żadnych zgrzytów, zbyt oficjalnych zwrotów, itp. Jednak przez ich małą liczbę, i zdecydowanie zbyt dużą ilość opisów, książka troszkę przynudzała. Dawało to efekt, takiego..."braku przyciągania" między czytelnikiem, a książką. Takiego czegoś, co nie pozwala nam jeść ani pić, bo trzeba czytać... Tak, nad tym autor powinien popracować. 

A to, co naprawdę mi się podobało, to właśnie, wyżej wymienione, ' dorastanie ' głównego bohatera. Lubię obserwować jak ludzie się zmieniają, nie tylko na żywo ale też w książkach. Możliwość analizowania zachowań bohatera to dla mnie prawdziwa gratka! ;)

Reasumując: książkę polecam wszystkim którym nie przeszkadzają długie opisy (aczkolwiek kolorowe i barwne!), tym którzy lubią fantastykę, i mityczne stworzenia w jednym ;)

" Z czasem nauczyliśmy się koordynować pływanie. Stopniowo pojawiał się u nas szósty zmysł, ten sam, który jednoczy ławice ryb. Po pierwszym dniu pływania ja i Rhia poruszaliśmy się prawie jak jedno stworzenie. "
7/10

Za możliwość odbycia niesamowitej przygody w głąb Fincayry, serdecznie dziękuję wydawnictwu G+J!




wtorek, 22 maja 2012

"Wampiry z Morganville. Księga czwarta: Rozwiane cienie. Pocałunek Śmierci", Rachel Caine





Chyba Cię jednak ukąszę


Tytuł: Wampiry z Morganville. Księga czwarta: Rozwiane cienie. Pocałunek śmierci
Autor: Rachel Caine ♥
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 514

Morganville. Miasteczko gdzieś w Teksasie. Przyjedź. Poznaj tajemnicę miasta. I nigdy... nie wyjedź. Brzmi nieco surrealistycznie, ale tak jest. Raczej na pewno nie dostaniesz przepustki. Gdy życie w Morganville wraca do normy, gdy już tak blisko mu do normalności, jeżeli o takowej można mówić w mieście wampirów,  oczywiście spokój zostaje zburzony. W mieście pojawiają się nowe wampiry - niosą śmierć. A Claire, już siedemnastolatka, jak zwykle jest w to wplątana. Nie tylko ona - na szczęście ma przyjaciół u boku.

„Morley się zaśmiał: - Próbujesz ze mnie zrobić Amelie. - Boże uchowaj! W kiecce wyglądałbyś fatalnie...”


Tak sobie myślę, że pewnie większość z was już wie, że to jedna z moich ulubionych serii. Nawet to, że to kolejna część, a nazwisko pani Caine jest obdarzone przeze mnie serduszkiem, to wielki zaszczyt, ba! Po tym poście na pewno powinna być z siebie dumna. :P 
Ale wracając do sprawy... Kolejna część, znowu świetna. Niesamowita, pociągająca i wciągająca. Mroczna, tajemnicza, uwodzicielska. Wow!, chciało by się mówić po każdej przeczytanej części. Tak więc to czynię, a co. Trzeba mieć łeb żeby coś takiego napisać, przyznaję! 

Pragnę też zauważyć, że Rachel Caine ma zupełnie inny styl pisania, niż większość znanych mi pisarzy. Nie ma u niej czegoś takiego jak wolna chwila, a potem punkt kulminacyjny. U niej dzieje się ciągle coś, a to wpływa na to, iż nie jesteśmy tak bardzo zaskoczeni. Może niektórym to przeszkadzać - ja osobiście lubię stałą akcję,  a czasem potrzebne jest coś innego. Zawsze gdy wydaje mi się że już z bohaterami wszystko OK., i mogę na chwilę zamknąć książkę i się pouczyć, dowiaduję się że jednak nie. Efektem jest czytanie po kilkadziesiąt stron dziennie, aż wreszcie przemówią mi do głowy te antagonistyczne zależności międzygatunkowe, których wreszcie czas się nauczyć. :D 
Ale tak na serio - niesamowicie wciąga. Jak każda książka pani Caine, nie tylko z tej serii. 

A co nowego u naszych bohaterów? Ano trochę się pozmieniało. Michael... zmienia się. Niewątpliwie. Czy na lepsze? Trudno powiedzieć, ale obserwując reakcje Eve, to niekoniecznie zawsze. A co z nią samą... Nadal jest śliczną, malutką i bezbronną gotką. Shane i Claire? Nadal razem, łiii! :D Czego chcieć więcej? Love and Peace! :D

Dobra, wiem że piszę jak skończona idiotka zadurzona w... książce? Ale co ja poradzę, no. Takie życie :D

"- Claire - odezwał się Oliver. Spojrzała na niego czujnie, zastanawiając się, czy wystarczy jej sił, aby znów naciągnąć cięciwę łuku. (...) - Jaka szkoda że nie jesteś wampirem."
9,5/10

1. Wampiry z Morganville. Księga pierwsza: Przeklęty dom. Bal umarłych dziewczyn - recenzja
2. Wampiry z Morganville. Księga druga: Nocna Aleja. Maskarada Szaleńców - recenzja
3. Wampiry z Morganville. Księga trzecia: Pan Ciemności. Godzina Łowów - recenzja

wtorek, 8 maja 2012

"Faza trzecia: Kłamstwa", Michael Grant, zostałam oTAGowana ;)




Umarli jednak żyją




Tytuł: Faza trzecia: Kłamstwa
Autor: Michael Grant
Wydawnictwo: Jaguar
Seria: Gone #3


Można by pomyśleć, że Perdido Beach jest zwykłym miasteczkiem. No jasne, ale wtedy musielibyśmy nie zwracać uwagi na barierę odgradzającą nas od świata - twardą i nieprzebytą, walające się śmieci, brak jedzenia i picia, wychudzone, chore dzieci. Niestety tak się nie da, a życie w ETAP-ie wcale nie jest łatwe. Poza tym, panuje tu coś na kształt wojny pomiędzy odmieńcami, a normalnymi. A raczej między Zilem i jego bandą, a Samem i resztą, która nikomu nie wyrządza krzywdy. Mateczka Mary boryka się z coraz większymi problemami, Sam jest na skraju wykończenia nerwowego, a Astrid traci autorytet. Pośród społeczności rozprzestrzenia się grypa, która dopada nawet najsilniejszych. No i Orsay... Dzieciaki nazywają ją Prorokini, i nie bez powodu. W końcu widzi sny ludzi z poza bariery, przekazując je dzieciakom z Perdido i prorokując... Do świata żywych powracają również Ci, którzy nigdy nie powinni znaleźć się tu ponownie. Czy Sam wraz z Radą poradzą sobie z ciągle nawracającymi problemami? Czy uda się wreszcie ustanowić jakieś prawa? Czy wszystko będzie wreszcie normalne? Cóż, sami się przekonajcie...


„- Prosiłem Go, żeby pozwolił mi umrzeć. Modliłem się do Boga, którego Astrid tak lubi, i powiedziałem: Boże, jeśli istniejesz, zabij mnie. Nie pozwól, bym dalej czuł ten ból.”


Przyznaję na wstępie, że naprawdę źle zrobiłam zabierając się z tą część, bez poprzedniego przypomnienia sobie, o czym poprzednia była. Niestety jednak, czasu nie cofnę i nic nie zmienię. Szkoda tylko, bo nie wiem czy nie oceniam jej zbyt nisko. Jednak trudno, i tak teraz nic nie zdziałam. Tak więc, co mogę powiedzieć o książce? Z pewnością to, że wartkiej akcji nie zabraknie. Zdecydowanie! Tak naprawdę, to w tej części było jej mniej więcej tyle samo co w poprzednich, jednak przy niej odczuwałam pewien nawał (co zapewne jest spowodowane brakiem przypomnienia). Na akcję więc nie ponarzekacie. 


„- Czemu właściwie jestem z tobą? - Bo jestem niewiarygodnie przystojny? - Jesteś umiarkowanie przystojny, prawdę mówiąc - droczyła się. - To może atrakcyjny ze mnie dyktator? - Nie pamiętam, żebym użyła słowa "atrakcyjny". Uśmiechnął się. - Nie musiałaś. Masz to w oczach.”

Miło mi również przyznać, że na bohaterach także się nie zawiodłam. Ich postacie dorastają, rozwijają się, stają się doroślejsi, mądrzejsi. Starają się utworzyć sprawnie działający system, uporządkować życie. Widać, że rozumieją to, co się w okół nich dzieje. Niestety, nie wszyscy. Zil i jego Ekipa Ludzi za wszelką cenę stara się powstrzymać ludzi dążących do ładu; wszczyna bójki, organizuje zasadzi. No, jak Zil.
Nie zapominajmy również o głównym wrogu Sama. Mimo że Caine pomógł w poprzedniej części zabić Drake'a, wcale nie zamierza spoufalać się z bratem. Jego ludziom również brakuje jedzenia i picia, a moja ulubiona postać, Diana, już nie jest taka piękna; z bezsilności jest nawet coraz mniej opryskliwa(;o). 
Oprócz nich wszystkich, pojawiają się także inne, nowe postacie. Okazuje się, że w obszarze ETAP-u, na morzu, znajdują się jeszcze inne wyspy - a na nich młodzież. Dokładnie chodzi tu o prywatną wyspę, należącą do znanych aktorów, i ich adoptowanych dzieci. A jak to bywa, gdy ktoś jest bogaty, musi mieć dużo jedzenia. Jak potoczą się losy jej mieszkańców, sami możecie się przekonać, do czego serdecznie zachęcam :)


Jednak są też minusy - trudno mi powiedzieć jakie, gdyż naprawdę nie wiem. Wydawać by się mogło, że książka ma wszystko: wartką akcję, zwroty, różnorodne postacie, widoczna jest walka dobra ze złem, świetne pióro autora. A mimo to, czegoś mi brakowało. Myślę, że zabrakło 'przyciągania', i właśnie to jest jedynym minusem.

Do sięgnięcia zachęcam wszystkich: przede wszystkim fanów fantastyki, żywej akcji, i dobrej stylizacji językowej ;) 

„Prawdziwy bohater wie,kiedy odejść.”

7.5/10




* * *






Korzystając z okazji, chciałabym również odpowiedzieć na pytania zadane mi przez little.decoy7, jako że niedługo nie będzie kogo oTAGować - wszyscy zapraszani są do zabaw w wielu miejscach :D 


No dobra, oto pytania:
1. Masz rodzeństwo? Jeśli tak, to ile?
Mam, dwie siostry - obydwie starsze.
2. Kolekcjonujesz coś? Co?
Kiedyś kolekcjonowałam anioły. Miałam(tzn. mam) ich kilkadziesiąt, pod różną postacią - wiszące, figurki, porcelanowe, z modeliny, kartonu... Anioły na szczęście, anioły stróże... Moim ulubionym jest anioł z koronki ;) Aktualnie już ich nie zbieram, ale nadal posiadam.
3. Jakie są twoje ulubione zespoły?
Paktofonika, pokahontaz - i wiele innych, hip hopowych.
4. Jakiego gatunku książki najchętniej czytasz?
Najchętniej fantastykę i paranormalne, odrywają mnie od rzeczywistości.
5. Z którym autorem chciałabyś przeprowadzić wywiad?
J.K. Rowling i Rachel Caine :) Moje dwie ulubione autorki fantastyki/paranormalu, oraz Tony'm Halikiem - podróżnik, pisarz.
6. Co zabrałabyś ze sobą na bezludną wyspę?
Kilkaset książek, tonę czekolady, muzykę, okulary przeciwsłoneczne, kostium kąpielowy i krem z filtrem. A, no i przydałyby się jakiś koc. ;)
7. Na jakim instrumencie najchętniej nauczyłabyś się grać?
Na pianinie, albo trąbce. Nie mam pojęcia jak się gra ta tym drugim, nigdy nie miałam styczności - ale mnie ciągnie ;)
8. Jaki film ostatnio oglądałaś?
Oo kurczę... "Bokser" - zwyczajnie nie mam czasu na oglądanie :)
9. Z jakiego przedmiotu najchętniej się uczysz?
Języka angielskiego i niemieckiego. Poza tym, lubię polski. Ich nauka przychodzi mi najłatwiej ;) Lubię też historię, choć raczej dla przyjemności, a nie z obowiązku.
10. Pamiętasz swą największą wpadkę?
PAMIĘTAM :D Chociaż cały czas mam nadzieję zapomnieć :P Może mi się kiedyś uda? :P (Chyba nie muszę jej przedstawiać?)
11. Ulubiony aktor? 
Nie wiem, nie posiadam, po prostu ich nie znam. Lubię Patricka Dempsey'a z Grey's Anatomy, i Justina Chambers'a, również z tego serialu.


A oto moje pytania:


1. Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się zachować niegrzecznie(nawet bardzo) wobec starszej od siebie osoby(ale nie bliskiej)?
2. Kto natchnął Cię do czytania? 
3. Czy kiedykolwiek zwątpiłaś w siebie, i czułaś że masz wszystkiego dość - najlepiej odpłynąć/odejść? 
4. Masz tak czasem, że masz wiele rzeczy do zrobienia, i gdy nie wiesz już za co się zabrać zostawiasz wszystko na następny dzień ze słowami "Niech się dzieje co chce, mam dość, świat poczeka"?
5. Miałaś kiedyś ochotę zamknąć, usunąć bloga?
6. Posiadasz jakieś pasje/interesujesz się czymś oprócz czytania?
7. Masz czasem wrażenie że ktoś steruje pechem który Ci się ciągle przytrafia?
8. Lubisz publicznie się udzielać, być w centrum uwagi, czy raczej wolisz swoje zacisze? 
9. Jeśli mogłabyś napisać książkę - dostajesz na to środki, czasu ile tylko chcesz, i wszystko czego zapragniesz - o czym by była?
10. Piosenkarz, aktor, lub jaki ktoś inny którego wielbisz(a on jest bogaty) mówi że może zrobić coś dobrego dla świata, a Ty decydujesz co to. Co byś wybrała?
11. Na kilka minut jesteś władcą świata - twoja decyzja jest niepodważalna, a Ty możesz ustanowić/zmienić co tylko chcesz. Co to będzie?




Do zabawy zapraszam: 
Tristezzę
Wakacyjną
Cassiel
Disincentive
Nevermore


sobota, 14 kwietnia 2012

"Merlin. Księga pierwsza. Nieznane Lata", T.A. Barron

 


Dravia, dravia Fincayra




Tytuł: Merlin. Księga pierwsza. Nieznane Lata
Autor: T.A. Barron
Wydawnictwo: G+J
Ilość stron: 455


Pewnego dnia, młody chłopiec zostaje wyrzucony na brzeg. Nie wie kim jest, jak się nazywa, ani skąd pochodzi. Niedługo potem, odkrywa swoje magiczne moce - niestety zaprzestaje ich użytku w chwili, gdy go okaleczają. Wciąż poszukuje informacji na temat swojej osoby, i w ten właśnie sposób trafia do pięknej, kolorowej, budzącej zachwyt, mitycznej krainy. Znajduje tam przyjaciółkę, i to właśnie z nią wkroczy do niebezpiecznego świata, w poszukiwaniu nie tylko swego imienia i domu; ruszy na ratunek wyspie wstępując w progi Spowitego Zamku...

„-A czy twój dom nie jest tam gdzie jesteś ty? - Nie mówisz chyba serio - prychnąłem. - Dom to miejsce, z którego pochodzisz. To miejsce gdzie mieszkają twoi rodzice, gdzie kryje się twoja przeszłość”


Merlin większości z nas, kojarzy się z wielkim czarodziejem, o którym mówią legendy. I słusznie, bo taka jest prawda. Jednak w tej książce, nie o tym Merlinie mowa. Jeśli ktoś liczył na książkę właśnie o nim to się mylił, choć i tu, nasz główny bohater, młody chłopiec jest niewątpliwie wielki. I nie mówię tu bynajmniej o jego posturze, wręcz przeciwnie. Chłopiec, wielki duchem. 


Gdy tylko dostałam tę książkę, byłam bardzo ciekawa jej treści. Choć widziałam wiele fascynujących okładek, którym ta nawet nie dorównuje, przyznaję że i ta przyciąga mój wzrok. Przede wszystkim, zauważam w niej mrok, niewiadomą, no i oczywiście magię. Tak, tej niewątpliwie tu nie brakuje. W tej książce, magia jest z nami na każdym etapie - w pierwszych rozdziałach, jak i ostatnich. Tak więc jest to pozycja przede wszystkim dla miłośników fantastyki.

Na szczęście, książka jest też pełna humoru. Nie jest to żadna z tych ponurych ksiąg i ciężkiego fantasty, wręcz przeciwnie. Natomiast wiele chwil,umilały mi momenty, w których występował Shim, mały olbrzym. Jego wypowiedzi były niekiedy na prawdę śmieszne, a wszystko przez to że niezupełnie poprawnie się wyraża. :)


„Shim spojrzał na mnie z podziwem. - Ty nas ratuje. Pokręciłem głową. - Przypadek nas uratował. To... i czujność pewnego małego olbrzyma."


Jedynym minusem tej pozycji, są zbyt długie opisy, głównie znajdujące się w pierwszym rozdziale. Potem zaś, były dla mnie zbawieniem. Gdy autor opisywał magiczną krainę, czytając jego opisy wprost nie mogłam powstrzymać zachwytu nad jego piórem. W ogóle, cała mityczna wyspa, jest jedną z moich ulubionych wymyślonych krain, a to już duże wyróżnienie. Podczas czytania, obrazy przesuwały mi się przed oczami, tak jakbym była tam na prawdę. Szkoda tylko, że i to nie trwało długo. Jednak lepsze coś, niż nic, prawda? :)

Z nienaganną szczerością, tę pozycję polecam wszystkim żądnym przygód, niebanalnej akcji, oraz lubującym się w powieściach z przesłaniem. (

Hy gododin catann hue
Hud a lledrith mal wyddan
Gaunce ae bellawn wen cabri
Varigal don Fincayra,
Dravia, dravia, Fincayra!*

7.5/10

Za możliwość uczestniczenia w tak wspaniałej przygodzie, serdecznie dziękuję wydawnictwu G+J!




* Mowa drzew i kroki kamieni, 
Olbrzymi będą solą tej ziemi.
Dopóki o tańcu się nie zapomni,
Varigal będzie stolicą Fincayry.
Niech żyje, niech żyje Fincayra!

piątek, 9 marca 2012

"Magia ochronna w praktyce", Ellen Dugan




Rytuały i przestrogi czyli jak się bronić!


Tytuł: Magia ochronna w praktyce
Autor: Ellen Dugan
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Ilość stron: 273



"Szczepimy się, pijemy tran i łykamy witaminy aby uniknąć chorób. Co jednak robimy żeby zabezpieczyć się przed tzw. złym okiem?"*

Jeśli szukasz pomocy dotyczącej metapsychicznych ataków, chcesz poznać swój dar, lub po prostu dowiedzieć się czegoś nowego o magii ochronnej, ta jest to książka właśnie dla Ciebie.

Książka Magia ochronna w praktyce może być naprawdę ciekawą książką, dla osób interesujących się tą tematyką. Jednak zupełnie "nowi" w tym temacie też się odnajdą - wszystko jasno i klarownie wytłumaczone, żadnych problemów. Na samym początku, jest małe wprowadzenie - to, co uważam za bardzo ważne w tego typu książkach. Krótki wstęp, i witam w świecie świadomości metapsychicznej i czarostwa.

Jak podkreśla autorka, bardzo ważne jest to, aby w ogóle poznać swoje metapsychiczne zdolności. Otóż każdy ma inne zdolności - choć ja, swoje własne sprecyzowałam dość jasno, to np. moja koleżanka miała problem, gdyż miała po trochu z każdego daru. W sprecyzowaniu, pomogą wam quizy umieszczone w książce. Następnie są wyjaśnione mocne, i złe strony jakie płyną z posiadania poszczególnych zdolności. Ponadto, książka zawiera wiele praktycznych porad, jak radzić sobie z niektórymi zagrożeniami. Wyjaśnione jest tam również skąd ataki te mogą płynąć - czy słyszeliście o czymś takim jak emocjonalny wampir? Nie? No to proszę przeczytać, bo to on może być przyczyną wielu waszych niepowodzeń!

Jak głosi okładka (która zresztą nie przypadła mi do gustu), znajdują się też rytuały, i zaklęcia. Ja osobiście ich nie praktykowałam(brakuje mi potrzebnych przedmiotów), ale myślę że warto. Kilka świec nikomu nie zaszkodzi, a jeśli by pomogło, to czemu nie? A same zaklęcia czytałam z ciekawością(a co, może i tak mi pomogą?^^ )

To, co bardzo najbardziej podobało mi się w książce, to historyjki przytaczane przez autorkę. Świetnie uzupełniało się to z resztą "poradnikowych" rad, i pozwalało odetchnąć. Niektóre były pouczające, drugie śmieszne. Muszę przyznać że umilało to czas.
Poza tym, jest wiele przydatnych rad (nie tylko tych dotyczących magii, ale też tych o podłożu psychologicznym.



"Nauczenie się, jak komunikować swoje potrzeby oraz oczekiwania względem innych może być nieocenionym narzędziem w mentalnej obronie i magii ochronnej."

6,5/10

Za możliwość przeczytania książki, serdecznie dziękuję wydawnictwu  Studio Astropsychologii!



* opis znajdujący się na tylnej okładce.