czwartek, 28 czerwca 2012

"Zdradzona" P.C. Cast, Kristin Cast




No i weź się zdecyduj





Tytuł: Zdradzona (t.2)
Autor: P.C. Cast, Kirstin Cast
Wydawnictwo: Publicat
Ilość stron: 347


Zoey Redbird, adeptka Domu Nocy, szkoły dla elitarnych dzieciaków, czyli tych którzy niedługo mają stać się wampirami. Lub umrzeć.
Ostatnio w jej życiu wiele się zmieniło. Została przewodniczącą Cór Ciemności, w związku z tym przytłacza ją nadmiar obowiązków. Jej sprawy osobiste również się komplikują: nagle okazuje się, że właściwie ma dwóch chłopaków zamiast jednego, w tym pierwszy jest jej byłym 'ludzkim' chłopakiem, a nowy najprzystojniejszym przedstawicielem płci męskiej w całej szkole.
Jednak to nie koniec. W okolicy Domu Nocy giną chłopcy z drużyny sportowej, a o wszystko podejrzewane są wampiry. Jak Zoey rozwiąże swoje problemy i udręki, możecie się dowiedzieć, tylko i wyłącznie czytając tą książkę, do czego was zachęcam! :)

"Ciemność nie zawsze oznacza zło, tak jak światło nie zawsze oznacza dobro."

Pierwszą część cyklu o Domu Nocy i jej adeptce Zoey Redbird, czytałam już jakiś czas temu. Nie uważałam jej wtedy za złą pozycję, ani też za wyśmienitą. Po prostu była, egzystowała w moim świecie czytelniczym oraz na wirtualnej półce "przeczytane", a ja nie przywiązywałam do niej większej uwagi. Dopiero gdy wybrałam się do biblioteki, a niestety nie zastałam Zwiadowców, postanowiłam wypożyczyć kolejne części tej serii. I jak mniemam że już się domyślacie - nie zawiodłam się. 
Tom drugi, Zdradzona podobał mi się zdecydowanie bardziej niż poprzedni. Wreszcie odkryłam w tej serii 'to coś', i wciągnęłam się niesamowicie. Uwielbiam takie historie, od których nie mogę się oderwać.
Absolutnym zaś zdziwieniem dla mnie było to, że otagowałam ją jako 'ulubione'. Nie jestem pewna czy tak powinno być, ale zaufam swojemu instynktowi, który najwidoczniej nakazał mi to zrobić. A co.

Styl autorek, bowiem książkę napisały matka i córka,  nawet mi się podobał. Tj. nie było tu wielkich błędów, dziwnych, nienaturalnych dialogów i zwrotów (tzn. trafiłam na nie raz, ale cóż, każdemu może się zdarzyć). Książkę czytało się łatwo i płynnie. Nie ma tu zbyt długich opisów, ani przykrótkich dialogów. Wiecie, takie w sam raz.

Przy czytaniu Zdradzonej nie zabrakło też emocji. Nie brakuje w niej wzruszających momentów, a i zdarzyło mi się dwa czy trzy razy uśmiechnąć się pod nosem. To już coś!
Również dzięki wartkiej akcji, kilku zwrotom akcji, i paru innym czynnikom, książkę pochłonęłam w dość krótkim czasie. Ale co najważniejsze: czytanie jej sprawiało mi przyjemność!

Chciałabym wam wiele jeszcze o niej napisać, ale nie potrafię wciągnąć was w jej wir bez zdradzania szczegółów. Dlatego, zaufajcie mi: tę książkę warto przeczytać! 

"- Nie podchodź tu Eliott. Za życia byłeś jak wrzód na dupie, a śmierć niczego nie zmienia."
8.5/10

Recenzja została również opublikowana na portalu wloclawskie24.pl

poniedziałek, 25 czerwca 2012

" Merlin. Księga 2. Siedem Pieśni. " T.A. Barron




Daj się oczarować






Tytuł: Merlin. Księga 2. Siedem pieśni
Autor: T.A. Barron
Wydawnictwo: G+J
Ilość stron: 432



Wyspa Fincayra, dokładnie nie wiadomo gdzie. Gdy jej mieszkańcy myślą, że nie ma już szans na uratowanie siebie, i tego pięknego miejsca, dociera tam Emrys, który jeszcze w części pierwszej (recenzja) przyjął imię Merlin. Emrys, czy Merlin jak kto woli, wznawia swoją przygodę z czytelnikiem po upływie kilku dni. Ale cóż to za przygoda...

Gdy zły władca, choć na chwilę zostaje ujarzmiony, mieszkańcy Fincayry starają się wykorzystać ten czas na odbudowę swej wyspy. I tak - odnawianie wyspy, za pomocą Harfy Kwitnienia, jednego ze Skarbów, przypadło Merlinowi - młodemu, aczkolwiek mądremu czarodziejowi. Jednakże każdy ma swoje słabości, nawet Merlin. Ku wzburzeniu innych, postanawia na niedługi czas zaniechać swoją misję, aby spełnić również własne pragnienia - sprowadzenie do mitycznej krainy swej Matki, jedynej, która potrafiłaby go zrozumieć w obecnej sytuacji. Niestety, nie wszystko poszło tak, jak powinno, w skutek czego Matka została otruta. I znów przed Merlinem niebezpieczna misja, i trudna decyzja. Aby zdobyć lekarstwo dla Matki - Elen o szafirowym spojrzeniu, musi odbyć straszliwą podróż do Zaświatów, miejsca w którym na pewno nie chciałbyś się znaleźć...

"Była bardzo daleko, za mgłą, za oceanem, za surowym wybrzeżem Gwynedd. Nie mogłem jej dotknąć. Nie mogłem zwrócić się do niej matko."

Merlin. Księga 2. Siedem Pieśni to według mnie, pozycja obowiązkowa, dla każdego miłośnika tego typu książek, czyli fantastyki, i to takiej "czystej". Choć klimatycznie jest bardzo podobna do swojej poprzedniczki, to muszę przyznać, że autor zaskoczył mnie dość nietuzinkową fabułą. Bo i po co rozdzielać się na elfy, krasnoludy, olbrzymy, jednorożce, feniksy i inne, magiczno-mityczne stworzenia, jeśli można połączyć je wszystkie ze sobą? To samo tyczy się tematyki - choć jest to istna fantastyka, zdecydowanie znajdziemy tu też inne elementy. Główny bohater jest trochę narcyzowaty, zadumany w sobie, zachłanny. Jednakże nikt nie jest perfekcyjny, ani święty. Nikt nie jest aż tak doszczętnie ślepy, aby nie widzieć, że postępuje źle. Merlin z czasem również dostrzega swoje wady, ale niekoniecznie za wszelką cenę próbuje je zneutralizować. Przeciwnie. Stara się z tym żyć, zmuszając innych, aby robili to samo. Dlatego też uważam, że dość dziwnym charakterem autor obdarzył Merlina, jednak trzeba mu pogratulować pomysłowości. 

Kolejny raz, niestety muszę "objechać" książkę, a raczej autora, za zbyt długie opisy. Ja rozumiem wszystko: cudowna, mityczna kraina, wiele nowych, nieznanych stworzeń, wielobarwne, egzotyczne rośliny, itd... Ale gdzieś musi być umiar. Niestety, w tej książce raczej go nie znajdziecie. Nad dialogami, które jak mniemam, większość z nas woli od przydługich opisów, też muszę ponarzekać. Czemu? Bo było ich zdecydowanie za mało! Autor niewątpliwie umie je tworzyć, za co wielkie oklaski ponieważ uważam, że dialogi to trudna sprawa, gdyż trzeba w klimat wpasować się tak, aby nie było żadnych zgrzytów, zbyt oficjalnych zwrotów, itp. Jednak przez ich małą liczbę, i zdecydowanie zbyt dużą ilość opisów, książka troszkę przynudzała. Dawało to efekt, takiego..."braku przyciągania" między czytelnikiem, a książką. Takiego czegoś, co nie pozwala nam jeść ani pić, bo trzeba czytać... Tak, nad tym autor powinien popracować. 

A to, co naprawdę mi się podobało, to właśnie, wyżej wymienione, ' dorastanie ' głównego bohatera. Lubię obserwować jak ludzie się zmieniają, nie tylko na żywo ale też w książkach. Możliwość analizowania zachowań bohatera to dla mnie prawdziwa gratka! ;)

Reasumując: książkę polecam wszystkim którym nie przeszkadzają długie opisy (aczkolwiek kolorowe i barwne!), tym którzy lubią fantastykę, i mityczne stworzenia w jednym ;)

" Z czasem nauczyliśmy się koordynować pływanie. Stopniowo pojawiał się u nas szósty zmysł, ten sam, który jednoczy ławice ryb. Po pierwszym dniu pływania ja i Rhia poruszaliśmy się prawie jak jedno stworzenie. "
7/10

Za możliwość odbycia niesamowitej przygody w głąb Fincayry, serdecznie dziękuję wydawnictwu G+J!




piątek, 22 czerwca 2012

"Oszukując przeznaczenie. Co rządzi twoim losem", Dr Ruediger Dahlke



Nie wszystko jest takie, jak się wydaje...




Tytuł: Oszukując przeznaczenie. Co rządzi twoim losem
Autor: Dr Ruediger Dahlke
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Ilość stron: 360

Czy zastanawiałeś się kiedyś, co rządzi twoim losem? Czy np. to, że spotkałeś na ulicy znajomego, o którym myślałeś wczoraj, a dawno go nie widziałeś, to przypadek? Czy uważasz że to, co 'ciągnie' Cię do Twojej drugiej połówki może mieć jakieś wytłumaczenie? Otóż ja wiem, że tak, i zamierzam Ci to trochę przybliżyć. Ale wiadomo, nie aż tak jak książka...

Oszukując przeznaczenie to książka, dzięki której dowiemy się, że ' ciągnie swój do swego ' to taka sama prawda, jak i ' przeciwieństwa się przyciągają' ? Wszystko to, co rządzi naszym losem, to tak naprawdę prawa rezonansu i polaryzacji.

Na wstępie przyznam, że książka do łatwych nie należy. Sprawiało mi czasem trudność czytanie jej, ponieważ bez znajomości fachowych terminów, tak naprawdę gubiłam się w tym wszystkim. Po pewnym czasie, zaczęłam jednak ją w pewien sposób rozumieć, co dało nawet dobre efekty. Również ze względu na to, że autor pisze o luźnych sprawach, wtłaczając pomiędzy nie ważne informacje, czytanie stawało się trudniejsze. Jednym może wydawać się, iż to dobrze - bo łatwiej się czyta. Mi zdecydowanie to przeszkadzało w skupianiu się, bo jak powszechnie wiadomo - jeśli jest coś luźniejszego, to już nie czyta się z taką ogromną uwagą jak tego, na czym trzeba się skupić żeby zrozumieć.

Niemniej jednak, książka sama w sobie jest ciekawa. Autor stara się nas nie zanudzać, i zapewne po to są te luźne teksty. Ponadto, gdzieniegdzie w książce znajdziemy ciekawe ilustracje. Możemy też zapoznać się z różnymi zestawieniami, statystykami, porównaniami... Jednym zdaniem? Nie da się nudzić.

Pisząc recenzję, zastanawiałam się, komu mogę polecić taką książkę. Więc... na pewno maniakom: osobom lubiącym tego typu rzeczy. Z pewnością też czytelnikom, którzy nie lubią się nudzić, i kochają dowiadywać się nowych rzeczy. Ta pozycja jest idealna, gdy mamy trochę więcej wolnego czasu, np. zbliżające się wakacje. I w dodatku myślę, że nie da się jej nie polubić... :)

Za możliwość sprawdzenia, co rządzi moim losem, serdecznie dziękuję wydawnictwu Studio Astropsychologii! :)