czwartek, 7 czerwca 2012




Ja Ci pokażę!





Tytuł: Księżyc i wampirzyca #2
Autor: J.R. Rain
Wydawnictwo: G+J
Ilość stron: 350


Czy pamiętacie Lunę? To bohaterka poprzedniej części cyklu o detektywie, wampirzycy, matce i żonie w jednym. W książce Księżyc i wampirzyca spotykamy się z nią ponownie. Ostatnimi czasy straciła wszystko co kochała. Poddała się. Tym razem tak nie będzie. Luna, walcz o swoje.
Samantha jest detektywem, bardzo skutecznym, i - bardzo niebezpiecznym. Gdy zgłasza się do niej kobieta, której eks-mąż za wszelką cenę chce ją zabić, nie waha się ani chwili - podejmuje się zlecenie. Wytropienie największego bosa przestępczości z okolicy? A jakże. Tyle tylko, że w tym samym czasie pani detektyw musi walczyć również o swoje dzieci, dom, o siebie. I wcale nie jest łatwo. Jak potoczą się jej losy? No cóż, przekonajmy się...

"Lot. Wolność. Życie jest piękne."

Niewiele czasu minęło, odkąd ostatni raz czytałam o Lunie. Dlatego też nie zapomniałam o czym jest, ani jakie uczucia towarzyszyły mi przy tej lekturze. Wtedy - o ile dobrze pamiętam, twierdziłam iż wampiryzm tej książki nie jest wcale jej główną cechą. Czy teraz też tak sądzę? Nie wiem, bo nasza bohaterka się zmieniła. W pierwszej części Luna - czy Samantha jak kto woli, próbowała akceptować siebie. Z marnym skutkiem. W tej części - wiedziała że musi się zaakceptować jako wampira, albo straci wszystko to, co ma. I tutaj, w tym aspekcie, ta powieść przypomina zwykłą, bez żadnej paranormalności opowieść o kobiecie w średnim wieku, borykającej się z wieloma problemami, matką - która za wszelką cenę pragnie odzyskać swoje dzieci. Wiele ma w sobie obyczajowości, problematyki współczesnych, rozwiedzionych kobiet. I pod tym względem ta powieść jest wartościowa. Jest tu przesłanie, ażeby nigdy się nie poddawać, zawsze walczyć o swoje. Do upadłego. Myślę, że Księżyc i wampirzyca pokazuje, jak można się zmotywować, jak trzeba walczyć, jak zdobywać. To książka nie tylko o wampirzycy, nie tylko detektywie, ale też o kobiecie. 


Uważam że niektórych z was, może zaciekawić również wątek detektywistyczny. Nie jest on jakoś bardzo rozbudowany, ale na pewno go nie brakuje. W końcu naszą bohaterką jest detektyw, więc coś o tym musi być. Jest jej to główne zajęcie - oczywiście wykluczając ratowanie swojego życia, i zabawianie się z pewnym wilkołakiem. Co po za tym? Jej metody detektywistyczne nie są specjalnie wyszukane, wręcz przeciwnie. Korzysta ze swoich kontaktów, włącza w to znajomych. Wykorzystuje też jednak swoje paranormalne zdolności. Prowadzi równolegle dwie sprawy, więc w książce czasem stykamy się z tą, czasem, z drugą. Ogólnie z bohaterki jest na pewno dobry detektyw, szkoda tylko że słabo jest to przedstawione. 



Nie jestem pewna, o czym jeszcze chcielibyście przeczytać. Bo tak w zasadzie, to by było na tyle. Nie ma wiele do opowiadania: książka na pewno nie jest stratą czasu, ale bardzo was też nie wciągnie. Choć muszę powiedzieć że jest idealna na wolny wieczór - mi czytanie jej zajęło około 2-3 godzin. Myślę że to dzięki dość prostemu, niezbyt wyszukanemu, i co najważniejsze - zrozumiałemu dla czytelnika stylu autorki. Miło spędziłam czas z tą książką, wniosła trochę do mojego życia, i mam nadzieję że o niej nie zapomnę. 
Komu mogę ją polecić? Wszystkim, którzy lubią obyczajowość z nutką czegoś nowego, w tym przypadku - wampiryzmu. :)

"I wtedy zobaczyłam go po raz pierwszy. Zachłysnęłam się powietrzem i zamarłam, zakrywając dłońmi usta. Kieł uśmiechnął się do mnie szeroko. - Witaj, Luna."
7.5/10


Za możliwość spędzenia miłego wieczoru z wartościową książką, serdecznie dziękuję wydawnictwu G+J!





1. Luna
2. Księżyc i wampirzyca
3. Amerykański wampir (wrzesień 2012)
4. Moon child
5. Vampire down
6. Vampire games

poniedziałek, 4 czerwca 2012

"Hyperversum" Cecilia Randall



Messieurs, Dieu vous garde*




Tytuł: Hyperversum
Autor: Cecilia Randall
Wydawnictwo: Esprit
Ilość stron: 749



Wyobraź sobie, że właśnie grasz w grę komputerową RPG, która dotyczy średniowiecza. Wybierasz postać, ubiór... Ok, parametry załadowane, lądujesz w średniowieczu. A co byś zrobił, gdybyś nagle poczuł, że przynależysz do tego świata? Że odczuwasz go całym sobą? Jak byś postąpił?
Nasi bohaterowie postępują tak, jak i ty byś najprawdopodobniej się zachował: panika. W końcu znajdują się w XIII wiecznej Francji! Nie ma stąd wyjścia; na próżno szukają go od samego momentu dotarcia. Poprzez morski sztorm gubią się, i nie wszyscy lądują w tym samym miejscu. Jak poradzą sobie osamotnieni, niektórzy bez znajomości języka, nie wiedząc co się dzieje, amerykańscy nastolatkowie? No cóż, sami się przekonajcie!

" - Po kilku godzinach odpoczynku zejdę do kaplicy, pójdę do spowiedzi i spędzę noc na modlitwie. To tak zwane nocne czuwanie. 
- Do spowiedzi, tak? Dobrze że nie jesteś protestantem."


Piszę tą recenzję dokładnie po zakończeniu czytania. Miało mi się zejść krócej, miałam jej nie dokończyć - bo przecież szkoła czeka, miałam przeczytać jeden rozdział. A wpadłam jak śliwka w kompot, i muszę przyznać nie żałuję. 
Jeszcze wczoraj, na którymś blogu gdzie ukazała się recenzja Hyperversum, napisałam w komentarzu, że moja ocena będzie nieco niższa, bowiem przeszkadzały mi trochę dziwnie skonstruowane dialogi. A teraz: przepraszam za zamieszanie, żadnego obniżania wielkiego nie będzie - pół punktu, więcej nie dam rady. A czemu?
A no temu, że jestem wręcz zachwycona! Choć początek nie jest nie wiadomo jak wciągający, to zakończenie rekompensuje wszystko! Dosłownie. Do jakiś stu stron przed końcem, książka średnio mi się podobała, nie ukrywam. Podejrzewałam też, że autorka napisała banalne zakończenie, a ja jak zwykle Bóg wie (albo i nie) czego się spodziewam. A tu proszę bardzo! Zakończenie wycisnęło ze mnie łzy - no nie wiem, może miękka jestem, ale wierzcie mi, po tych siedmiuset stronach spędzonych z bohaterami, po tych godzinach nad tą książką - wprost nie mogłam uwierzyć, że tak to się skończyło, w taki sposób. Ale To było nie na samym końcu, ciupkę wcześniej. Dalej... Dosłownie ostatnia, czy przedostatnia strona to kolejny zwrot akcji, dzięki której znowu rozdziawiłam usta z wrażenia. I? I chcę więcej! Nie jestem pewna, ale chyba gdzieś widziałam, że będzie druga część Hyperversum? 

Jak wyżej wspomniałam, przeszkadzały mi trochę dialogi. A dokładnie rzecz ujmując, to chodziło mi o takie... Dziwne zwracanie się do siebie, trochę nie młodzieżowe - no dobra, bohaterowie mają ponad 20 lat, ale tylko trochę, co czyni ich nadal młodymi duszami. Jednak potem przekonałam się, że taki zabieg był konieczny - bo cała książka była tak stylizowana, nie tylko chwile w Ameryce, w XXI wieku, ale także te spędzone przez bohaterów w XIII wiecznej Francji. Jeśli jednak czytając, nadal przeszkadzałyby wam, a wy bylibyście już w końcówce, nie przejmujcie się: wir akcji w który wpadamy czytając opis z wojny, czy ostatnie ważne momenty - czyli jakieś sto stron przed końcem jak mówiłam, zupełnie wybije wam to z głowy. Tak to bowiem jest: gdy czytamy coś szybko, gdy to pochłaniamy, nie zwracamy uwagi na drobiazgi - czyli plus dla naszej podświadomości. :) 

Ważnym elementem są bohaterowie: to amerykańscy, młodzi ludzie, ale nie tacy jak znamy z serialów - piją, palą, i Bóg wie co tam jeszcze robią, absolutnie. Dodatkowo w ich ojczystym kraju, czytając zagościmy na krótko, gdyż XIII wiecznej Francji bardzo się spieszy na przyjęcie gości :) Tak jak już mówiłam - są ułożeni, idealnie wpasowują się w sytuację - choć nie wszyscy, ale są i tacy, którym aż za bardzo przypasuje tamten świat... 

Nie dłużąc: książka godna polecenia. Zdecydowanie. Nadaje się dla młodzieży, jak i nieco starszych czytelników. Myślę że byłaby idealnym prezentem, jeśli ktoś chciałby takim cudem kogoś obdarować. No i przede wszystkim, wnosi coś do naszego życia - choć jedna, godna miana bestsellera i tytułu must read, must have książka. 


" (...)- przez chwilę nie odzywał się, wpatrując w przyjaciela, po czym rzucił w panice: - Ian?
- Tak?
- Co my tu robimy? 
 Ian odetchnął głęboko pod hełmem. - Naszą odwagą budujemy dobre imię Stanów Zjednoczonych Ameryki. 
Daniel spojrzał na niego ze zdziwieniem.
- Żartujesz.
- Tak.
- Tak mi się wydawało. "
9.5/10

Za możliwość uczestniczenia w tak wspaniałej, entuzjastycznie przeżytej przygodzie, serdecznie dziękuję wydawnictwu Esprit!!!



* " Panowie, niech Bóg was chroni. "

piątek, 1 czerwca 2012

Podsumowanie miesiąca

Hej!

Dzisiaj znowu nie mam dla was recenzji, ale za to mogę zdradzić: Hyperversum coraz bardziej wciąga! Jestem nią mile zaskoczona :)
Ale nie przedłużając, przejdźmy do podsumowania miesiąca.

Ilość książek przeczytanych w maju - 7 :(
Ilość przeczytanych stron - 2709
Najlepsze książka przeczytana w maju - Wampiry z Morganville - księga trzecia i czwarta, oraz Zabójcze Marzenia
Najgorsza książka przeczytana w maju - z radością mogę powiedzieć że takowej nie ma :)


To by było tyle, jeśli chodzi o podsumowanie. Nie jestem z niego zbyt zadowolona, chociaż biorąc pod uwagę najróżniejsze czynniki które wpłynęły na wynik - wybaczę sobie, i postaram się w czerwcu, chociaż nie obiecuję nic, a w duchu to nawet myślę że niestety będzie gorzej. :(

Muszę was jeszcze chwilę ponudzić, ale... Znajdują się wśród nas miłośnicy kotów? Tak? Bo ja nim nie byłam aż do czwartku... Przybłąkała się mała, czarna, na oko około miesięczna kotka. Miał to być kot nie kotka, dlatego nazwałam go Tasak :D A że się okazało że to jednak ona... To i tak została Tasakiem :P 

Umiliła mi ten dzień, jakże nie miły, bo właśnie gdy napisałam wam tutaj, na blogu, że nie mam czasu na nic, i muszę chodzić do tej głupiej szkoły... Skręciłam sobie kostkę, na trampolinie :33 Niech żyje zgrabność! 


Prawda że Tasak jest słodka? Nawet zaprzyjaźniła się z moimi dwoma owczarkami ! :)
Wczoraj caaaała była przez nie obśliniona :D